Esme
Dzisiaj miałam ochotę na jakiegoś apetycznego drapieżnika, ponieważ dawno nie byłam na polowaniu.Biegnąc wyczułam piękny zapach pumy i pognałam za nim.Wbiegłam na małą,kwiecistą polankę, na której leżała puma o fioletowych(?!) oczach.Bez dłuższego rozmyślania o zwierzęciu, ruszyłam na nią.Jak to z każdą pumą było, musiała stanąć ze mną do walki, która i tak się skończy w oczywisty sposób, a mianowicie przez wypicie z niej krwi.Zbliżyłam się do niej i wgryzłam w szyję.Nie wiem jak to możliwe, ale puma wydała z siebie jakby dziecięcy krzyk.Przeraziłam się.Nie rozumiałam o co tu chodzi.Jakiś zmutowany gatunek pum?Zwierzę przestało wydawać z siebie ten przeraźliwy dźwięk i obnażywszy zęby,rzuciła się na mnie.Powaliła mnie na ziemię.Zaskoczona tym doznaniem leżałam sparaliżowana na twardej ziemi.Zaczęła mnie drapać swoimi ogromnymi pazurami i mimo tego, że jestem wampirem, to odczuwałam ból i widziałam swoje rany.Przerażona do granic możliwości, wrzasnęłam jak najgłośniej potrafiłam.Potem zobaczyłam tylko ogromne kły i zapadła ciemność.
Carlisle
Czaiłem się właśnie na stado jeleni.Podbiegłem do największego samca i wgryzłem mu się w szyję.Piłem sobie tak krew, aż usłyszałem przeraźliwy krzyk mojej ukochanej.W trybie natychmiastowym odrzuciłem martwe ciało zwierzęcia i pognałem na ratunek.Czułem jej zapach co raz mocniej.Po chwili wbiegłem na małą polankę, na której leżała zakrwawiona(?!) Esme,a na niej siedziała dziwna puma z fioletowymi oczyma.Od razu rzuciłem się na zwierzę. Okazało się, że to dziwne stworzenie jest silniejsze ode mnie.Nigdy jeszcze o czymś takim nie słyszałem. Przegrałbym, gdyby nie głośny ryk wydobywający się z gęstwiny mrocznego lasu.Spojrzałem w tamtą stronę i ujrzałem potężnego lamparta, który tak samo jak mój rywal miał śliwkowe oczy. Zwierzę ryknęło ponownie.Spojrzałem na mojego przeciwnika.O dziwo nie było tam pumy lecz czarnowłosa dziewczyna, która była na rozpoczęciu roku szkolnego.Teraz miała czerwone oczy i grube żyły widoczne na jej ciele,które przechodziły wręcz w purpurowe odcienie.Spojrzawszy ponownie, tym razem na lamparta, ujrzałem śliczną blondynkę, która była w szkole.Miała ona także identyczne żyły.Blondynka warknęła na "siostrę" i przybrała pozycję do ataku.Brunetka zrezygnowała z pojedynku, obróciła się na pięcie i uciekła.Blondynka poszła w jej strony i zrobiła to samo, lecz w przeciwnym kierunku.Kończąc tym wszelkie walki, natychmiast podbiegłem do ukochanej.Leżała pół przytomna na twardej ziemi.Wszędzie lała się krew.Było mnóstwo krwi i wielkich ran, a brak pomysłów co robić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz